Gdy tylko zniknęli mi z oczu, ruszyłem do siebie do pokoju, przy okazji podwędziłem z kuchni mleko. Max od razu zeskoczył z łóżka i skoczył na mnie przednimi łapami żeby obwąchać kota.
- Tym tutaj się nie przejmuj, muchy by nie skrzywdził. - postawiłem kotkę na ziemi i wyciągnąłem miseczkę. - Max, zostaw. - odepchnąłem go lekko i podałem jej mleka. - Pewnie psie żarcie ci nie będzie smakować, ale może się skusisz. - powiedziałem przysuwając jej miskę z karmą Maxa. - Muszę iść, nie narób tutaj hałasu ani bałaganu proszę, to będziesz mogła zostać, ok? - ta spojrzała na mnie swoimi zielonymi oczami i miałknęła.
Uśmiechnąłem się lekko, pogłaskałem ją. Zapiąłem na smycz Maxa i poszliśmy na szkolenie.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz