piątek, 8 stycznia 2016

Od Taigi

- Byłoby miło - usmiechnelam się lekko - Jak będziesz chodzić na zajęcia to będę wychodzić na miasto, znajdę może jakąś pracę, mieszkanie żeby Ci się nie naprzykczac - Wyjasnilam
- Spoko, tylko wiesz tak jakoś dziwnie jak będziesz spać... na mnie - uśmiechnął się lekko
- Wezmę szafke, zła nie jest a jako kot z łatwością się tam zmieszcze

?

Od Kaia

- No więc moc.
- To nie jest moc.
Odchyliłem głowę do tyłu i westchnąłem.
- Dobra, niech ci będzie. To... zostań ile chcesz, mi nie przeszkadzasz. Tylko... chyba przestanę ci dawać jedzenie w misce. - uniosłem lekko lewy kącik ust.

?

Od Taigi

- Również mi przykro - Spojrzalam na niego po chwili
- Ale... Nie masz żadnej rodziny? Przyjaciół? - Zaczął a ja jedynie z lekkim uśmiechem pokiwalam przecząco
- Przyjaciele kiedy przyszły problemy nagle zniknęli, bliższej rodziny już nie miałam a dalsza nie chciała problemu - wzruszylam ramionami -I to nie jest jakaś moc
- Ale masz dzięki temu jakieś korzyści
- Mogę w danej chwili użyć danej zdolności kota - przyznalam

?

Od Kaia

- Trochę? - przeczesałem włosy dłonią. - Dobra, powiedzmy że masz jakieś nadprzyrodzone moce...
- Tak jak by, ale to... nie jest tak do końca moc.
- Okey, nie filozofuj. - zaśmiałem się krótko. - A co z twoimi rodzicami?
- Nie żyją, od kilku lat... - odpowiedziała spuszczając na chwilę wzrok.
- Przykro mi... to tak jak moi. - skierowałem wzrok na zdjęcie na ścianie.

?

Od Taigi

- Widzisz... Nie wszystko jest takie jak się wydaje - zaczęłam
- To już zauważyłem - Westchnął
- Nie jestem jedyna, wyjatkowa. Zauwazyles, że mój tatuaż przypomina Ci moją drugą postać to prawda, każdy kto może się zmieniać ma tatuaż ze swoją drugą formą, niektórzy umieją zamieniać się w węże inni w psy, wilki. Z czasem można się zmienić, ja należę do kotowatych za kilka lat może uda mi się zmienić w drapieznego kota
- Czyli każdy kto ma tatuaż...
- Nie - zasmialam się - Nie każdy kto ma tatuaż to umie, ale każdy kto to umie ma tatuaż. Trochę pogmatwane

?

Od Kaia

- Dobra... zostań ile chcesz... przecież cię nie wywalę. Ale... ja nie rozumiem. Jak to w ogóle możliwe? - zamknąłem drzwi na klucz żeby przypadkiem nikt nie wszedł.
Usiadłem na łóżku, ta po chwili zmieniła się w ludzką postać i usiadła koło mnie.

?

Od Taigi

Od rana poszłam pod prysznic, wyszłam z recznikiem na głowie kiedy w drzwiach stał chłopak. Za późno było na przemianę a ja nie wiedziałam co powiedzieć
- Taiga.... Co Ty....- zaczął skolowany
- Zanim zaczniesz krzyczeć daj mi wyjaśnić - zaczęłam - Ja... Tak jakby jestem Twoim kotem
- To nie jest śmieszne - Zaczął jednak w tej samej chwili przemienilam się w kota i wyszłam spod recznika - To nie możliwe - patrzył na mnie z wielkimi oczami
- Ja wiem że nie powinnam ale... Jako kot mieszkałam dobrze, ale zostałam wyrzucona, musiałam znaleźć coś na szybko, nie mam tyle kasy żeby wynająć sobie mieszkanie dlatego żyje na kocią łapę... Daj mi proszę chociaż dwa dni żebym mogła coś na szybko znaleźć

?

Od Kaia

Uśmiechnąłem się lekko i pogłaskałem kotkę. Po chwili odpisałem dziewczynie na SMS. Mała wskoczyła na mnie i wygodnie ułożyła się na moim brzuchu a ja głaszcząc ją i słuchając jej mruczenia usnąłem. W nocy nie spałem za dobrze, pewnie przez to.

? Nwm o czym pisać xd

Od Taigi

Miauknelam przepraszajaco zgrabnie zeskakując z szafki, przygladalam się chłopak zbiera kawałki szkła a zdjęcie chowa do szafki
- Lubisz banany? - zapytał wyciągając jednego, od razu wskoczylam na biurko i ugryzlam kawałek banana - Czyli rozumiem że tak - zasmial się, ulamal kawałek owocu i zostawił na biurku a sam usiadł na łóżku, zaczął się bawić telefonem po czym patrzył w przestrzeń. Zjadlam owoc i wsunelam się pod łóżko, odpisywanie kocimi lapkami było strasznie trudne, po kilku smsach chłopak zaczął mnie szukać
- Mała, gdzie jesteś?
Westchnelam i schowalam telefon wychodząc spod łóżka

?

Od Kaia

- Cześć Mała. - uśmiechnąłem się głaszcząc kotkę na powitanie.
Poszedłem się odświeżyć a później musiałem iść na teorię, wróciłem pod wieczór. Postanowiłem poświęcić trochę czasu Małej i się z nią pobawić. Trochę za bardzo się rozbrykała, wskoczyła na szafeczkę nocną tym samym zrzucając zdjęcie moich rodziców.
- Mała, łobuzie... - westchnąłem podnosząc zdjęcie i kawałki szkła.

?

Od Taigi

Telefon... Mój był ukryty w jego pokoju, nawet nie będę miała jak odpisać, chociaż może coś wymysle
- Tak pewnie, daj telefon to wbije Ci numer - Usmiechnelam się lekko
- Pewnie - podał mi telefon, wpisalam swój numer i oddalam mu go
- W takim razie do zobaczenia - usmiechnelam się lekko
- Do zobaczenia - odwzajemnil uśmiech. Kiedy zniknął mi z pola widzenia ukrylam się za drzewem zmieniając w kota. Przeskoczylam kilka drzew żeby wpaść do pokoju przez otwarte okno, zdążyłam jeszcze wyciszyć telefon i schować bezpiecznie pod łóżko

?

Od Kaia

- Jeszcze nie. - uśmiechnąłem się lekko.
Doszliśmy do jeziorka, gdzie usiedliśmy na trawie i kontynuowaliśmy naszą rozmowę o wszystkim i o niczym, głównie się poznawaliśmy.
- Już późno, muszę wracać. - westchnąłem. - Może wymienimy się numerami, żeby można się było później spotkać? - zaproponowałem.

?

Od Taigi

Usmiechnelam się lekko
- Często spotyka się takie koty - wzruszylam jedynie ramionami
- Nie wiem właśnie, z zielonymi oczami rzadko kiedy jest spotkać jakieś zwierzę
- Wydaje Ci się - zasmialam się - Zepsuła Ci już coś? - przechylilam lekko głowę - Wiesz to normalne u kotów - Podczas gdy on był w połowie jedzenia loda ja już go nie miałam. Chyba byłam uzależniona od czekolady

?

Od Kaia

- Ja... lubię mieszane sztuki walki, czasem mi się zdarzy coś naszkicować. A tak poza tym, to co większość chłopaków, piłka nożna, samochody... nie jestem zbyt oryginalny. - uśmiechnąłem się lekko. - Wiesz, ten kot przypomina mi mojego. Znaczy, nie jest mój... znalazłem ją niedawno.

?

Od Taigi

- Różnie - wzruszylam ramionami zanurzajac język w lody czekoladowe - Ostatnio często rysuje, od zawsze lubilam gimnastykę, kiedyś nawet trenowalam - Przyznalam z uśmiechem
- Wiem że trochę bezpośrednio pytam, ale tatuaże coś dla Ciebie oznaczają czy są zrobione od tak - wskazał na moje ręce
- Każdy coś oznacza - Usmiechnelam się delikatnie - Zegar przemijajacy czas, który leczy to co najgorsze - wskazalam na jeden tatuaż na ręce
- Masz nawet kota - uśmiechnął się dotykając mojego ramienia gdzie w ciemności można było dostrzec głowę czarnego kota z zielonymi oczami
- A mam, ale to już tajemnica. A Ty czym się interesujesz?

?

Od Kaia

Uśmiechnąłem się lekko, po drodze trafiliśmy na budkę z lodami, zamówiliśmy sobie czekoladowe po czym ruszyliśmy dalej przed siebie.
- Czym się interesujesz? - spytałem.

?

czwartek, 7 stycznia 2016

Od Taigi

Odwzajemniłam uśmiech i skinęłam głową
- Możemy się przejść - Przyznałam, po czym ruszyliśmy spokojnie przez park
- Jesteś tutaj nowa? Nie widziałem Cię wcześniej - Spojrzał na mnie, z zaciekawieniem
- Można tak powiedzieć - Poprawiłam spadający kosmyk włosów - Chodzisz pewnie do szkoły wojskowej
- Aż tak to widać? - Westchnął
- Nie - Zaśmiałam się krótko - Często biegają tutaj chłopacy w Twoim wieku, a nie daleko jest szkoła wojskowa, więc połączyłam fakty - Wzruszyłam ramionami

?

Od Kaia

- Em, w porządku. Nic ci się nie stało? - uśmiechnąłem się lekko.
- Nie, nic a nic. - odwzajemniła uśmiech. - Taiga jestem. - wyciągnęła w moją stronę dłoń.
- Kai. - zrobiłem to samo. - Przejdziemy się, albo usiądziemy? - zaproponowałem.

?

Od Taigi

Zjadłam niesamowicie szybko, było dobre. Jednak dlaczego ma aż tak zły humor? Ja bym się cieszyła na jego miejscu, ma ciepły kąt, jedzenie. Wskoczyłam na jego kolana, opierając się o niego swoimi łapkami, spojrzałam pytająco na niego
- Nie ma o czym gadać - Zapewnił po czym zaczął mnie głaskać, szkoda że nie mogłam się odezwać, ale nie mogłam się wydać. - Pójdę pobiegać poczekaj na mnie - Wyszedł z pokoju i wtedy wpadłam na genialny pomysł. Wyskoczyłam z okna i pobiegłam do parku, zmieniając się w człowieka, tam też na niego wpadłam w normalnej postaci
- Przepraszam, nie zauważyłam Cię - Uśmiechnęłam się delikatnie

?

Od Kaia

Wróciłem po jakiś dwóch godzinach, kolejny zjebany dzień...
- Porąbani ludzie. - powiedziałem sam do siebie, wrzucając jej do miski frytki i mięso.
Gdy ta zaczęła się zajadać, przebrałem się.

?

Od Taigi

Jakie miał fajne sznureczki! Nie.. Nie skacz, nie.. Zachowuj się jak normalna dziewczyna... Ale..W tej postaci, te sznurki wyglądają tak zachęcająco. Trudno, raz się żyje! Wskoczyłam na niego i zaczęłam gryźć jego sznurki, przyczepiona do munduru
- Ej złaź - Zaśmiał się, próbując mnie od siebie oderwać - Pobawimy się jak przyjdę teraz się spieszę- Odstawił mnie na łóżku
- "Tylko przynieś mi obiad, bo głodna jestem" - Pomyślałam patrząc na niego mając w głowie pyszne frytki

?

Od Kaia

Uniosłem lekko jedną brew i wyrzuciłem papierek do śmieci.
- Przyniosłem ci śniadanie. - powiedziałem wkładając do jej miseczki plasterki boczku. - Na obiad będą frytki i jakieś mięso, ale nie jestem pewien czy powinnaś jeść wszystko to, co ja. Podobno pieczone rzeczy wam szkodzą. - stwierdziłem a ta spojrzała na mnie wzrokiem "Wcale że nie"
Uśmiechnąłem się lekko po czym założyłem swój strój oraz kask.


?

Od Taigi

Spojrzałam na kalendarz, zastanawiając się co robić dalej. W sumie mam skończoną szkołę, może zacznę gdzieś pracować? W sumie czemu by nie, zaoszczędzę na czynsz, zacznę normalne życie, tak jakby to było takie łatwe. Zasnęłam bez większych problemów. Następnego dnia obudziłam się jak chłopaka już nie było. Zmęczona zaczęłam szukać czegoś do zjedzenia, jakieś było moje zadowolenie gdy ujrzałam w szafce trochę słodyczy. Z uśmiechem na ustach zaczęłam je zjadać, aby później wziąć szybki prysznic. Wychodząc z łazienki, usłyszałam otwierane drzwi, nawet nie zdążyłam dobrze się wysuszyć. Spojrzałam na niego kocimi oczami z wyrazem pyszczka "Co Ty tutaj robisz"
- Był ktoś u nas? - Podniósł papierek od batonika
- Miau? - Przechyliłam lekko głowę

?

Od Kaia

- Czasem tak jest... - westchnąłem pod nosem. - O co ci chodzi, co? - kucnąłem i pogłaskałem ją.
Po chwili poprawiłem łóżko i poszedłem się myć. Wyszedłem po jakiś 10 minutach i położyłem się koło małej, wyciągnąłem zza łóżka kalendarz i skreśliłem kolejny dzień wzdychając cicho.

?

Od Taigi

Oglądałam film z zaciekawieniem, był na prawdę fajny. Nie za straszny, nie za nudny, ja to jednak mam oko. Po filmie przeciągnęłam się i zeskoczyłam, aby napić się trochę wody i ponownie wskoczyć na łóżko.
- A to dziwne, myślałem, że wyłączyłem wczoraj aplikację - Zmarszczył śmiesznie noc. Oj, chyba jednak nie tak dobrze ukryłam swoje dowody. Otarłam się o niego, aby jakoś odwrócić uwagę od tej całej aplikacji. Skąd mogłam wiedzieć, że włącza się jak się wchodzi do jakiegoś folderu, przecież nikt normalny tak nie ma

?

Od Kaia

- Mówisz, że ten? - spytałem a ta otarła się o ekran laptopa. - No dobrze. - uniosłem lekko lewy kącik ust.
Włączyłem film wybrany przez Małą, ta radośnie wskoczyła na mnie i ułożyła się wygodnie na moim brzuchu kierując wzrok na zaczynający się film. Cóż, lepszej towarzyszki wyobrazić bym sobie nie mógł.

?

Od Taigi

Dziadek... Chce kontynuować rodziną tradycję? A może po prostu obiecał coś za młodu i chce to spełnić? Dlaczego mu się tutaj nie podoba, z daleka wydawać by się mogło, że nie łatwo do takiej szkoły trafić, i jakieś specjalne osiągnięcia trzeba mieć bo bez tego ani rusz. Zjadłam wszystko i ponownie chciałam wskoczyć na łóżko jednak zatrzymał mnie pies. Ze swoim uśmiechem złapał mnie za ogon, przez co prychnęłam na niego.
- Max, mała nie chce się bawić - Westchnął otwierając swój laptop, wskoczyłam do niego i przyglądałam się co robi. Wybierał jakiś film... Jeden mi się spodobał, jednak jak mu to przekazać? Zadowolona wskoczyłam na laptopa, kładąc na ekranie łapę w miejsce, gdzie znajdował się film, który wydawał się ciekawy. Spojrzał na mnie dziwnie, jednak ja tylko miauknęłam

?

Od Kaia

- Też nie lubię czosnku, jeśli o to ci chodzi. - spojrzałem na nią. - Zaraz ci coś przyniosę. - powiedziałem wracając do jedzenia.
Nie zbyt mi to wszystko smakowało, dlatego to czego nie zjadłem dałem Maxowi. Wziąłem talerzyk i ruszyłem na stołówkę, nie było tu nikogo, w kuchni tak samo. Wziąłem dwie puszki, w jednej była szynka a w drugiej marchewka, sałata, ogórek i pomidor. Niby wydawać się może ohydne, jednak jest dobre. Schowałem wszystko do kieszeni, po czym szybko wróciłem do swojego pokoju.
- Wywalą mnie za to kradnięcie jedzenia. Chociaż to dobrze... ale dziadek będzie zawiedziony. - westchnąłem, przyglądając się jak je.

?

Od Taigi

Mała? Nie tak źle, mojego prawdziwego imienia nie pozna, ale przynajmniej mam dach nad głową i nie karmni mnie niczym dziwnym. Ziewnelam i zamknelam oczy. Następnego dnia skrzystalam z okazji iż poszedł do szkoły i wzięłam długi prysznic. Wskoczylam na łóżko i zaczęłam przeglądać wiadomości na jego laptopie pozniej oczywiście usunelam historię. Przyszedł nagle jednak przemiana trwa wyjątkowo szybko. Usiadł przy biurku z obiadem od razu wskoczylam na jego kolana, jednak kiedy wyczulam czosnek od razu ucieklam

?

Od Kaia

Odłożyłem telefon po czym zacząłem głaskać ocierającą się o mnie kotkę.
- Dobra, więc tak. Ja jestem Kai, ty swojego imienia mi pewnie nie zdradzisz, więc nie obraź się, ale będę mówił do Ciebie mała, ok? - spytałem, na co ta mruknęła w odpowiedzi. - Mam nadzieję że to nie było nie. - zaśmiałem się.

Od Taigi

Spojrzałam na niego i usmiechnelam się sama do siebie. Czyli takie ciało ma się w szkole wojskowej no, całkiem miło nie powiem. Ciekawe czy zawsze tak chodzi po swoim pokoju w samych bokserkach, a może...hihi... bez nich? Nie no nie mogę myśleć o takich rzeczach
- Zabawne, wygladasz jakbyś nad czymś niezwykle myślała - Zasmial się, gdybyś tylko wiedział jak bardzo. Wskoczylam na niego i delikatnie powoli dotknelam lapka jego brzuch po czym pewnie na niego wskoczylam.

?

Od Kaia

Otworzyłem laptopa i po jakiejś godzinie, poszedłem się wykąpać. Wyszedłem w samych bokserkach.
- Co się tak patrzysz mała? - uśmiechnąłem się lekko do kotki po czym usiadłem na łóżku i chwyciłem w dłoń telefon.

?

Od Taigi

Jejku, jedzenie i to normalne, w końcu coś zjem, kiedy tylko wszedł do pokoju stanęłam na łóżku zadowolona. Kiedy włożył to do miski, od razu zostało to przeze mnie zjedzone, oblizałam swój pyszczek.
- No i proszę, jak Ci smakuje - Zaśmiał się kładąc się na łóżku, a ja zaczęłam powoli obmywać łapką

?

Od Kaia

Wziąłem prysznic, po czym przebrany w normalne ciuchy wyszedłem. Do wieczora jedzenie nie było tknięte, nie wieżę żeby nie była głodna.
- A może ty tego nie lubisz? W końcu nie wszystkie koty muszą lubić to samo. - wzruszyłem lekko ramionami, a ta obtarła się o mnie i zamruczała. - Okej mała, zaraz przyniosę ci coś ludzkiego. - pogłaskałem ją i wstałem.
Poszedłem do stołówki gdzie obecnie panowała kolacja. Wziąłem boczek, jakąś konserwę i mleko po czym wróciłem do pokoju.

?

Od Taigi

Już nie raz zmuszałam się do jedzenia tego czegoś, jednak ciągle nie mogę jeść tak o. Powąchałam to jedzenie po czym ponownie wskoczyłam na łóżku
- Co jest? Nie jesteś głodna? - Przechylił lekko głowę, a ja jedynie się położyłam - Może jesteś chora, chcesz iść do weterynarza?
Słysząc to od razu zasłoniłam się łapkami i miauknęłam przeciągle
- Rozumiem, że nie - Uśmiechnął się jedynie głaszcząc mnie, nagle wstał wziął jakieś ubrania i poszedł do łazienki. Spojrzałam na psa zadowolonego z kości, jaką otrzymał

?

Od Kaia

Po pewnym czasie wyszedłem na miasto żeby kupić jakieś kocie jedzenie i inne potrzebne rzeczy, wróciłem po jakiejś godzinie.
- Proszę bardzo, masz tu jedzenie, jedzenie, zabaweczki. Max... - rzuciłem w jego stronę kość którą złapał i radośnie zaczął gryźć.
Otworzyłem jedną z saszetek Whiskas do miseczki po czym opadłem na łóżko.

?

Od Taigi

Zanurzyłam język w mleku, po czym się przeciągnęłam zmieniając się w swoją normalną postać. Rozejrzałam się po pokoju. Wszędzie były książki, gdzieniegdzie jakieś zabawki psa. Jeśli mnie ugryzie to jak Boga kocham, podrapie go. Psie żarcie, też mi coś. Na biurku zauważyłam jabłko, cóż lepsze to niż nic. Rozsiadłam się na biurku i zaczęłam jeść owoc. W sumie nie było tutaj tak źle, na jakiś czas mogę się tutaj zatrzymać, tylko niech nie karmi mnie samym mlekiem, a może chowa gdzieś tutaj słodycze? Coś na górnej szafce przykuło moją uwagę, na proszę ma tableta, więc można w coś pograć. Włączyłam go i chciałam uruchomić grę, kiedy ekran stał się cały czarny. Próbowałam go jeszcze raz włączyć, ale bezskutecznie
- Ups... Co złego to nie ja - Odłożyłam go ostrożnie na swoim miejscu i poszłam do łazienki. Po jakieś godzinie usłyszałam otwierające się dni, kiedy się otworzyły byłam już w postaci kota, siedziałam grzecznie na dywanie, patrząc na wchodzącego chłopaka i psa, który od razu do mnie podbiegł i zaczął obwąchiwać. Wskoczyłam na łóżko, zostawiając skołowanego psa. Rozłożyłam się wygodnie miaucząc cicho

?

Od Kaia

Gdy tylko zniknęli mi z oczu, ruszyłem do siebie do pokoju, przy okazji podwędziłem z kuchni mleko. Max od razu zeskoczył z łóżka i skoczył na mnie przednimi łapami żeby obwąchać kota.
- Tym tutaj się nie przejmuj, muchy by nie skrzywdził. - postawiłem kotkę na ziemi i wyciągnąłem miseczkę. - Max, zostaw. - odepchnąłem go lekko i podałem jej mleka. - Pewnie psie żarcie ci nie będzie smakować, ale może się skusisz. - powiedziałem przysuwając jej miskę z karmą Maxa. - Muszę iść, nie narób tutaj hałasu ani bałaganu proszę, to będziesz mogła zostać, ok? - ta spojrzała na mnie swoimi zielonymi oczami i miałknęła.
Uśmiechnąłem się lekko, pogłaskałem ją. Zapiąłem na smycz Maxa i poszliśmy na szkolenie.

?

Od Taigi

Znowu policja. Nie rozumiem ich, co jest złego w tym, że wezmę sobie coś do jedzenia. Stragan to stragan, a jeśli nikt go nie pilnuje to już nie moja wina. Wcześniej żyłam dobrze. Pewna rodzina przygarnęła mnie jako kotka. Codziennie mleko, świeża ryba, albo inne przysmaki. Całymi dniami ich nie było więc spokojnie mogłam chodzić po ich domu jako człowiek. Wszystko się zmieniło, kiedy urodziło im się to cholerne dziecko. Stwierdzili, że będę agresywna i mnie wywalili. I weź tu komuś zaufaj. W pobliżu nie miałam żadnego lasu, a nie mogłam się zmienić przy nich. Za duże ryzyko, że któryś mógłby zauważyć, a wtedy nie miałabym już tak dobrego życia. Ciągle miałam na ogonie policję. W końcu ujrzałam jakiś mały park, uradowana pobiegłam w jego stronę. Wskoczyłam na drzewo i na nim zmieniłam się w kota. Weszłam na jedną gałąź. Wielki budynek, wielki plac i wielki mur. Pierwsza moja myśl, była taka, że jest to więzienie, po czym przeczytałam srebrną tabliczkę "Renomowana szkoła wojskowa dla mężczyzn" Przed moimi oczami ukazali się dobrze zbudowani mężczyźni, bez koszulek biegający czy ćwiczący na siłowni. Czemu by nie wejść. Jednak skoro rzeczywiście jest "renomowana" to zapewne nie można mieć tam zwierząt, czyli jak tylko mnie zauważą to wyrzucą, ale kto nie ryzykuje ten nie zyskuje. Wskoczyłam na mur, po czym zeskoczyłam na cztery łapy. Zauważyłam trzech mężczyzn, podeszłam do nich, udając, że kuleje to był najlepszy sposób, żeby wzbudzić u kogoś litość
- Patrzcie kot - Odezwał się jeden. Miauknęłam, ponownie kulejąc - Pewnie skoczył i coś sobie zrobił - Dodał podchodząc do mnie
- Nie wolno mieć tutaj zwierząt - Zatrzymał go drugi
- Dobra przerzucę go przez mur, idźcie - Kiwnął do nich chłopak o ciemnobrązowych  włosach. Był najwyższy z nich wszystkich. Kucnął i podał mi rękę, jednak ja nie miałam zamiaru się stąd wynosić. Złapałam lekko jego palec robiąc w jego stronę duże oczy. Zaczęłam też mruczeć

?